Jak pisać o muzyce, czyli opisać nieopisywalne

„Łyk absolutu, …

„Łyk absolutu, skończone arcydzieło. Barwa rozbłyskającej energią cytrynowej żółci, półzestarzony bukiet z nutami dziadkowej piwnicy.”

Tak… tylko jak właściwie smakuje to wino?

Mimo wszystko o winie pisać jest łatwiej, bo  zawsze ma jakiś konkretny, określony smak. Nie trzeba  metafor i przenośni. Wystarczy, że  ktoś powie nam, że wino jest kwaśne i cierpkie, albo też słodkie, pachnące jabłkami i już wiemy,  czego się spodziewać.

Gorzej, jeśli próbuje się  opisać to, co mieści się, jak powiedział kiedyś Pianista, „między jednym a drugim piknięciem serca”.

 Muzyka to częstotliwości, fale dźwiękowe wchodzące ze sobą w relacje, wytwarzane na ogół rytmicznie w różnych odcinkach czasu i wzmacniające lub wygaszające się nawzajem. Można więc o muzyce pisać językiem matematyki. Podzielić ją na fale, wykreślić, przeliczyć i zmierzyć, podać częstotliwość i wysokość dźwięku.

Muzyka to także przedmiot badań. Muzykolodzy i teoretycy muzyki mają swój własny, wypracowany przez lata naukowy  żargon:  

„W każdym kolejnym utworze kwartet sprawdza się znakomicie, ze swą dyscypliną i zrównoważonym brzmieniem, osadzonym na wyraźnej podstawie wiolonczeli (to często zaniedbywany element, który odbiera kameralistyce dynamikę i możliwości formotwórcze). „

 „Dalej następuje nagła zmiana: odzywa się muzyka  zbudowana przez ciągi sekst i tercji, zaś zaraz potem jej dalekie echo. Wraca następnie dolcissimo  melodia początku, by wygasnąć w potrójnym piano, jednak już nie w tonacji b–moll  – a w B–dur”

 „Środkowa część nokturnu przebiega w paralelnej tonacji Des–dur”

 Wreszcie muzyka to emocje, które można wyrazić  zmysłowym językiem poezji:  

 

 „Nokturn b–moll wychodzi z ciszy i do ciszy wraca. Ma kształt wielkiej formy pieśni, w której śpiewna melodia wypełnia części skrajne utworu. Zrazu toczy się spokojnie, ożywiana pojawiającymi się i znikającymi falami ornamentów. Wewnętrzne napięcie prowadzi ku kulminacji, ku nagłemu porywowi ekspresji appassionato, zamkniętemu zaledwie w kilku taktach. „

 „Melodia bez ornamentów, niemal ascetyczna i silna, powtarzająca przy tym wciąż te same zwroty. Wszystko zaś płynie jakby w transie czy wielkim zamyśleniu. „

 „Słuchacz wciągnięty w te czarowne krainy snów i marzeń, po przebrzmieniu ostatnich dźwięków mimowolnie zadaje sobie pytanie, sen–li to czy rzeczywistość.”

 „Sprężystość rytmu podawanego mięsistym dźwiękiem basów, narzucająca organizację całemu przebiegowi muzyki, śpiew prawej ręki, który nigdy nie staje się zlepkiem dźwięków (to ten fenomen: jak grać legato cantabile tak, by brzmiało z klarownością portato?), brzmienia gęstniejących harmonii – dynamika osadzona w logice rytmu

Możemy czytać o muzyce do upojenia, dyskutować nad takim czy innym doborem  fraz, ale przecież  tak naprawdę nie będziemy wiedzieć o niej nic – dopóki nie usłyszymy.

 Może więc nie należy mówić wcale, może wystarczy słuchać?

 P.S.

Zagadka:

„Figlarny, żywy, odrobinę niepokorny. Elegancka a zarazem lekka kompozycja.” –  o winie to , czy o muzyce?