Praca nie popłaca

Praca

Pojechałam na jeden dzień do Pianisty, żeby pograć z akompaniamentem. Kiedy skończyliśmy, zostało nam trochę czasu, więc wybraliśmy się na chwilę za miasto. Siedzieliśmy w samochodzie, na bocznej drodze biegnącej wśród łąk, podziwiając mgły, snujące się nad górami.
-Co zrobić, żebyśmy częściej mogli grać razem? -zapytałam
-Przeprowadź się bliżej mnie. Ja nie mogę przyjeżdżać, pracuję -mruknął Pianista
No tak. Gra. Uczy w dwóch szkołach. Akompaniuje. Podobnie zresztą, jak mój Nauczyciel.

Jak to jest, że w Polsce muzyk nie jest w stanie utrzymać się z jednego rodzaju działalności, z etatu w szkole, albo z grania w orkiestrze czy w zespole? Jakim cudem można się rozwijać, doskonalić, biegając z jednego miejsca w drugie, nie mając czasu, żeby poćwiczyć coś dla siebie, pomiędzy koncertem, lekcjami, a próbą? To nie jest normalne, to nie jest nawet moralne.
Wiem oczywiście, że nie tylko muzykowi trudno utrzymać się z jednego etatu, tylko nie przestaje mnie zdumiewać, jak i kiedy mogło się to stać. Jak gotowana powoli żaba dajemy sobie zabierać coraz więcej, dostając za to coraz mniej. Nie wiem, co i jak z tym można zrobić, ale coś na pewno trzeba.

Z wizytą u Pianisty

Nie było mnie przez …

Nie było mnie przez cały tydzień ani  tu, ani nigdzie indziej, albowiem udałam się z wizytą do Pianisty. To zawsze jest jak podróż do innego świata. Świata, w którym nie ma blogów, wiadomości, internetu, pośpiechu, za to jest spokój i muzyka.

Zwiedzaliśmy małe, zatrzymane w czasie miasteczka, albo brnęliśmy przez mokry śnieg, żeby posłuchać, jak szumi strumień uwięziony pod lodem. Po powrocie piliśmy wino i grzaliśmy przy kominku zmarznięte dłonie. Wieczorami zapalaliśmy dużą lampę nad stołem i małą lampkę na fortepianie i Pianista grał…

J.S.Bach. Inwencja 1

Co jest prawdą na krawędzi snu, co jest snem na krawędzi prawdy?